Przypomnienie materiału z poprzedniego roku, czyli celujemy do tarczy

Strasznie szybko przeleciały te wakacje. Dziś króciutki wpis, bo o wrześniowych zajęciach już trochę pisałam w poprzednich latach (tu i tu). Nie mogę uwierzyć, że już jutro 1.09 – chwila czasu na rozruszanie i biegniemy dalej 😉 Na pierwszej lekcji z młodszymi klasami między innymi chcę powtórzyć materiał. Dobrze pamiętam jak podobało się powtarzanie słówek z wykorzystaniem ziarenek (patrz ten wpis). Tym razem do przypomnienia materiału z zeszłego roku wykorzystam tarczę.

IMG_0332

Dzieci podzielone na drużyny będą rzucały do tarczy. Każdej liczbie przypisane będą pytania/zadania. Za udzielenie odpowiedzi będzie można uzyskać punkty. Liczę na dobrą zabawę i mam nadzieję, że pierwsze zajęcia upłyną nam miło.

Z pierwszakami będę się bawić przy okazji „badając” ile potrafią. Skoncentrujemy się też na zasadach i poleceniach.

Natomiast z 6 klasą myślę o porozmawianiu o wakacjach i pograją w gry planszowe. Na kolejnych lekcjach będziemy mówić o Londynie, ponieważ w drugiej połowie września jedziemy tam na wycieczkę. Jeśli w czerwcu nie omawialiście tematu Olimpiady może warto to zrobić i przyda Wam się ten wpis.

 

Klocki Lego w edukacji

Pamiętam moje pierwsze Lego. Miałam z 7 lat i był to wymarzony, mały zestaw z Pewexu. Dostałam go na urodziny czy Dzień Dziecka (akurat święto mi się zatarło). Natomiast dobrze wiem, jak wyglądał i gdzie go układałam. Przy stole u dziadków, żeby nie pogubić części. Ostatnio mama  wyciągnęła z piwnicy Lego po mojej siostrze i wśród jej klocków znalazł się fragment tamtego ludzika. My traktujemy Lego, jako tą zabawkę, którą trzeba zostawić dla następnych pokoleń. Nie psuje się, zestawy się ze sobą łączą i ma wartość edukacyjną. Jest ponadczasowe i od lat 60- tych cieszą dzieciaki.

W internecie można znaleźć wiele pomysłów na wykorzystanie Lego na lekcjach. Moja koleżanka wykorzystuje Duplo na lekcjach matematyki. Podobnie ja przyniosłam kiedyś klocki, gdy mówiliśmy o układzie słonecznym. Dzieci budowały z nich planety. Warto więc mieć klocki i czasem z nich skorzystać. Słyszałam o szkole, w której oficjalnie poproszono rodziców o przyniesienie klocków (niektórzy mają ich mnóstwo a dzieci niestety kiedyś wyrastają). Nauczyciele wykorzystują je w czasie zajęć.

Nie wiem, czy wiecie, ale są też klocki Lego dedykowane edukacji. To już zakup raczej dla szkoły. Do wyboru są klocki dla przedszkoli, zestawy humanistyczne, uczące fizyki i techniki oraz robotyki. My mamy zestawy humanistyczne. Moja szkoła posiada kilka zestawów StoryStarter zestaw podstawowy http://www.akcesedukacja.pl/sklep/le/storystarter-zestaw-podstawowy/. Na stronie czytamy, że jest przeznaczony dla 1-5 dzieci, wieku od 6 lat. Ja zwykle przeznaczam zestaw na parę. Klocków jest dużo, bo ponad 1000, umieszczone są one w pudełku z przegródkami, mówię na nie kuweta. Nazwa story pochodzi od możliwości tworzenia historii, tzn. mamy płytki na których można budować rozwój zdarzeń. Bohaterowie mogą się powtarzać. Gdy kupiliśmy Lego mieliśmy szkolenie i sami mieliśmy okazję do układania opowiadań. Poza układaniem Lego możemy zrobić zdjęcia i ułożyć dialogi na komputerze czy tablecie, ale nie korzystałam z tej możliwości.

Tak wygląda opakowanie i jego zawartość.

IMG_9152IMG_9153

 

A takie cuda tworzyły moje dzieci, poniżej kilka przykładów.

Klasa 5 – historia związana z wybuchem wulkanu.

IMG_9140IMG_9143

Klasa 2 – dostali kartki i tym razem wykorzystując Lego mieli stworzyć twarz przedstawiającą emocje. Ciekawe, czy odgadniecie? Przyznacie, że świetnie im to wyszło.

IMG_9148

Suprised.

IMG_9149

Angry.

IMG_9195

Happy.

IMG_9198

Chyba hungry.

IMG_9197

Sad.

Natomiast tak pracowały pierwszaki. Praca inspirowana zadaniem z książki – trzeba było zbudować ludzika i go opisać.

IMG_9023

IMG_9025

IMG_9027IMG_9034

Zalety:

  • mega radość – ledwo widzą pudełka krzyczą „Dziś będzie Legooo!”
  • już kilkoro uczniów pytało mnie, co to za zestaw, bo oni taki chcą
  • chętnie budują, w trakcie niestety zwykle jest sporo polskiego, ale opowiadają już po angielsku. Można zadawać dodatkowe pytania i zwykle fajnie to wychodzi

Ewentualne wady:

  • zawsze się boję, że pogubią klocki
  • jedna godzina to mało na wprowadzenie w temat, wybudowanie przez uczniów, opowiedzenie i posprzątanie

Bardzo polecam Wam wykorzystanie klocków na lekcjach. Niewątpliwie uatrakcyjniają one lekcje i rozwijają umiejętność mówienia.

Nauka liczebników 11-20 – karty pracy i gry

Mam wrażenie, że w przypadku nauki cyfr 1-10 jest więcej ćwiczeń niż 11-20. Jednak 1-10 wałkujemy o wiele dłużej, stąd moje przeszukanie internetu za zadaniami wprowadzającymi i utrwalającymi liczby 11-20.

Liczyłam z uczniami a następnie wypisałam na tablicy liczbę i odpowiadające jej słowo.

Następnie rozdałam dzieciom karty z słowami – ich zadaniem było napisanie liczby a także dorysowanie na każdej karcie odpowiedniej ilości rzeczy. Wspólnie ustaliliśmy co to może być np. baloons, hearts, bananas, flowers, cars itp. Oczywiście mieli liczyć po angielsku. Wycięli też gotowe karty i po kolei wkleili do zeszytu.

http://www.activityvillage.co.uk/sites/default/files/downloads/number_word_cards_11-20.pdf

Zrzut ekranu 2015-09-12 o 13.38.31

Kolejne ćwiczenie polegało na pokolorowaniu wymienionych przeze mnie liczb  a następnie doklejeniu napisów.

https://en.islcollective.com/resources/printables/worksheets_doc_docx/numbers_11-20/numbers-beginner-prea1/73076

Zrzut ekranu 2015-09-12 o 13.38.50

Znalazłam też super gry na tablicę interaktywną. Uczniom bardzo się podobały.

Ogólnie chodzi w nich o rozpoznawanie liczb.

Rozwalanie budynku http://www.education.com/games/number-demolition-11-20/ .

Zrzut ekranu 2015-09-12 o 13.58.42

Przebijanie balonów http://www.education.com/games/balloon-pop-11-20/.

Zrzut ekranu 2015-09-12 o 13.57.56

Łapanie chmurek i zamienianie ich w tęczę http://www.education.com/games/11-20-cloud-catcher/.

Zrzut ekranu 2015-09-12 o 13.55.57

Kolejne ćwiczenie opiera się na rywalizacji. Były emocje. Dzielimy uczniów na grupy. Dostają on karteczki i na nich muszą napisać liczby i ich nazwy a później ułożyć je w odpowiedniej kolejności. Dzieci muszą działać w grupie, wspólnie ustalić, kto co pisze. Gdyż wszyscy mieli pisać. W pierwszym momencie chciałam by zwyciężyła grupa, która ułożyła pierwsza później doszłam do wniosku, że poza czasem ważna jest też ilość błędów. Nagrodami były naklejki – różniły się wielkością. Na koniec każdy członek grupy miał wypisać w zeszycie błędy, które zrobiła jego drużyna.

Dlaczego nie zapiszę mojego dziecka na angielski w przedszkolu?

Wakacje mijają jak zwykle szybko. Nawet nie chodzi o same wakacje, ale uwielbiam lato i tak mi szkoda gdy jest koniec sierpnia. Będę tęsknić za ciepłem i takimi obrazkami.

IMG_7874

Mija dzień za dniem… i zbliżamy się do 1 września. W tym roku mam obawy, związane z pójściem mojego syna do przedszkola. Że będzie płakał i jak sobie poradzi w grupie dzieci i takie tam… chyba każda matka mniej lub bardziej rozumie moje lęki. Nie będę się rozpisywać na temat samej instytucji przedszkola. Chciałam subiektywnie przedstawić Wam moja opinię o dodatkowym angielskim w przedszkolu. Wpis ten będzie się opierał na moich dotychczasowych doświadczeniach (kiedyś uczyłam angielskiego właśnie w przedszkolu) i w dużej mierze będzie w kontekście mojego dziecka i przedszkola (państwowego), do którego będzie uczęszczał.

Dziwne, ale mimo że jestem nauczycielem angielskiego i zawsze uważałam że dzieci powinny uczyć się języków nie zapiszę syna na dodatkowe zajęcia w przedszkolu. Oczywiście inaczej wygląda sytuacja, gdy zajęcia są w programie nauczania a inna gdy są nadobowiązkowe. Dlaczego jestem na nie?

Wiek – mój syn w wrześniu nie będzie mieć jeszcze 3 lat. Cały czas jest dla mnie maluchem. Według mnie w przedszkolu takie szkraby powinny się socjalizować, bawić z innymi dziećmi, uczyć zasad panujących w grupie. A nie chodzić na różnego rodzaju zajęcia. Wiem, że część z Was uważa, że im wcześniej zaczniemy naukę, tym lepiej. Odsyłam, więc do tego wpisu. Naprawdę nic się nie stanie, gdy dziecko w początkowych grupach nie będzie uczęszczać na angielski.

Charakter i dojrzałość dziecka – każdy rodzic sam potrafi ocenić na ile ich dziecko skorzysta z dodatkowych zajęć. Mój póki co nie jest na tyle dojrzały, by chodzić na zajęcia.

Godzina – w przedszkolu, do którego będzie chodził młody angielski jest po południu, czyli po podwieczorku, który jest o 15. Dużo dzieci, mimo drzemki może być już zmęczona po całym dniu w przedszkolu. Nie przyswoją tyle, ile mogłyby we wcześniejszych godzinach. Wiem, że wielu rodziców nie może odbierać dzieci wcześniej, ale my postaramy się zorganizować tak, by mały nie musiał być w placówce tak długo.

Ilość osób w grupie. Z tego co pamiętam to około 12. Taka grupa dla 3 latków, jest za duża. Zdaję sobie sprawę z tego, że grupa przedszkolna jest jeszcze większa, ale lepsze efekty przy nauce języka osiągniemy w mniejszych grupach.

Inny nauczyciel – angielski, jako zajęcia dodatkowe prowadzi osoba dochodząca. Nie zna ona dzieci tak dobrze jak wychowawca. Na początku może to być dla dzieci stresujące, że obca Pani zabiera je z ich sali do innej. Na ten aspekt zwróciła uwagę dyrekcja przedszkola, żeby rozważyć, czy jest to na pewno dobry pomysł. Poza tym taki dodatkowy angielski często prowadzą mniej doświadczone osoby (okazuje się, że dla tej samej firmy, która „obsługuje” przedszkole małego pracowałam, gdy byłam na studiach). Nie mam nic do zarzucenia studentom i wiem, że każdy z nas był kiedyś „zielony”, ale ustalmy, że ich wiedza i umiejętności na temat nauczania i rozwoju dziecka jest mniejsza niż doświadczonego nauczyciela.

Co proponuję zamiast?

Przede wszystkim zabawy z językiem angielskim (w domu) – czytanie książeczek, gry, filmy. Dziecko osłuchuje się z językiem i zawsze korzysta, kto wie czy nie więcej niż zdekoncentrowane przez kolegów, zmęczone po całym dniu w przedszkolu.

Poszukanie kursu dedykowanego maluchom. Często słyszę dobre opinie o Helen Doron, kiedyś może spróbujemy. Jednak na pewno nie w tym roku. Innym rozwiązaniem (ale to nie dla nas) jest znalezienie nauczyciela/ studenta który przyjdzie do nas do domu i pobawi się z dzieckiem w języku angielskim. Takie jeden na jeden w domu według mnie da przedszkolakowi więcej niż dodatkowe zajęcia w przedszkolu.

 

Wyniki ankiety o lekcjach angielskiego i motywacji do nauki

Swego czasu poprosiłam moich uczniów o wypełnienie krótkiej ankiety na temat lekcji angielskiego.  Pytania dotyczyły między innymi tego, jak według nich powinny wyglądać nasze lekcje, co lubią, w jaki sposób najchętniej się uczą itp. Oto krótkie podsumowanie wyników ankiety. Grupa niestety była mała, więc trudno generalizować, ale wydaje mi się, że część odpowiedzi była ciekawa. Uczniowie uczęszczali do 4 klasy, poszli do szkoły jako 6-latki, ankietowałam 8 osób.

Uczniowie preferują pracę w grupach, parach lub też wspólną, nieliczni (1 osoba wybrała pracę indywidualną i jedna zaznaczyła wszystkie rodzaje pracy). Jedna osoba nie lubi wiedzieć, po co się czegoś uczy. Na pytanie do czego służą (po co są) oceny w szkole (pytanie otwarte) uzyskałam następujące odpowiedzi. By otrzymać nagrodę – 1 osoba, by rodzice się cieszyli – 2 osoby, nie wiem – 1 osoba, dwie w sumie podobne odpowiedzi – by iść do dobrego gimnazjum, by przejść do następnej klasy, i kolejne dwie również o podobnym charakterze – żebyśmy mogli zobaczyć, czy musimy się jeszcze pouczyć, by nauczyciele i my wiedzieli, co musimy poćwiczyć a co nam świetnie idzie. Odpowiedzi te pokazują, że dziećmi kieruje motywacja zewnętrzna, czyli przede wszystkim jakiś rodzaj nagrody. O motywacji więcej pisałam tutaj i tutaj. Na pytanie co Ci się podoba w lekcjach angielskiego? 2 osoby odpowiedziały wszystko, 4 osoby – zabawy i filmy, 2 – nie wiem. Kolejne – co chciałbyś żeby się zmieniło? – 3 osoby – nic, 2 osoby – więcej zbaw, filmów, gier, 1 osoba – nie korzystać z książek, 1 osoba żeby było trudnej, 1 osoba żeby było ciszej. Na pytanie o gry rywalizacyjne uzyskałam odpowiedź, że wszyscy je lubią.

Uzyskane odpowiedzi pokazują, że dla 9 – latków w 4 klasie ważna jest atrakcyjność zajęć. Musimy sobie uświadomić, że są to młodsze dzieci. Cały czas lubią się bawić i na te zabawy czekają. Wiadomo, że nie do każdego tematu, zagadnienia da się dopasować fajerwerki, ale warto pamiętać, że nie tylko dzieci z klas 1-3 chcą grać, wcielać się w role, zgadywać itp. Niezależnie od wieku motywacja do nauki jest większa, gdy jest ona przyjemnością.

Ankieta na temat lekcji, oczekiwań dzieci, podejścia do nauki wydaje mi się dobrym pomysłem. Uzyskane informacje można wykorzystać, by nasze lekcje  były lepsze.

IMG_8075

Nauka i zabawa – karty obrazkowe dla dzieci

Dzisiejszy wpis jest przeznaczony bardziej dla rodziców lub nauczycieli uczących na zajęciach indywidualnych. Przybliżę Wam pomoc, z której wstyd się przyznać w poprzednich latach mało korzystałam. Dlaczego? Odpowiedź znajduje się w pierwszym zdaniu. Co to za pomoc? Poniżej moja recenzja kart obrazkowych wydawnictwa Edgard. Przyznam szczerze, że generalnie wolę oryginalne anglojęzyczne gry, książeczki i zabawki. Książeczki z polskich wydawnictw na ogół mają polskie tłumaczenie oraz dość skomplikowane historie, nie lubię tego. Jeszcze bardziej nie lubię tak zwanych zabawek dwujęzycznych dla maluchów. Jakoś nie sądzę, by za wiele uczyły. Trochę inaczej jest z pomocami dedykowanymi edukacji. Zdarzają się całkiem fajne rzeczy polskiej produkcji.

Zestaw Czas wolny dostałam pewnie ze trzy lata temu a ten drugi (Świat wokół mnie) calkiem niedawno. Specem w wynajdywaniu różnych niedrogich pomocy jest moja mama. Choć generalnie wszyscy wiedzą, że cieszę jak dostanę coś, co mogę wykorzystać na lekcjach, również używane rzeczy. Czasem znajomi dają mi niepotrzebne książki czy też zabawki.

Wracając do kart na początku nie miałam pomysłu jak je wykorzystać, przecież miałam duże flashcards (a karty Edgara sa małe i nie nadają się dla licznych grup). Z kilku kart skorzystalam na zajeciach z KN i to by bylo na tyle. Teraz, w przypadku indywidualnych lekcji sprawa ma się inaczej. Zdradzę Wam, że do korzystania z nich zachęcił mnie moj syn (ma ponad rok), który wyciąga wszystko skąd się da i jest zainteresowany wszystkim byle nie swoimi zabawkami. Materiały na zajęcia mamy są oczywiście bardzo ciekawe. Tak więc w sumie nie wiem jak to mu sie udało, ale karty wyjął z szuflady a następnie z pudełka i zaczął się nimi bawić. Oczywiście bardziej rozrzucał niż oglądał ale atrakcja i zainteresowanie było. Ten proceder powtarzał się kilka razy i za każdym razem musiałam mu je zabierać. Karty te definitywnie nie są przeznaczone dla takich maluchow, nie są sztywne i zwyczajnie bałam się, że mi je zniszczy. Ma swoje karty Czu Czu ale te po angielsku były najwidoczniej fajniejsze. Zakładam ze atrakcyjność została podniesiona przez brak dostępności.

Na opakowaniu mamy podany wiek ucznia – od 6 lat. Zdjęcia robiłam wieczorem, żeby uciec przed ich fanem 😉 więc mają trochę przekłamane kolory.

kartyobrazk

kartyobrazk1

Tematyka jest następująca – zestaw Czas wolny: zwierzęta, sport, miesiące, uczucia, pogoda, czas, urodziny, święta (Christmas, Easter), miasto, wakacje, przysłówki. Z kolei Świat wokół mnie zawiera: szkołę, zabawki, muzykę, przymiotniki, jedzenie, narodowości, zawody oraz ponownie sport i uczucia. Czyli całkiem sporo słówek. Rysunki są zabawne, z jednej strony jest słowo po polsku a z drugiej po angielsku. Dzięki temu dzieci, nawet same, mogą się nimi bawić. Warunkiem samodzielnej zabawy jest jednak umiejętność czytania. Karty można wykorzystywać w różny sposób, chociażby do sprawdzenia wiedzy. Na przykład kładłam je polskim wyrazem do góry a uczeń mówił angielski odpowiednik i odwracał żeby sprawdzić swoją odpowiedź. Do kart dołączona jest książeczka z zabawami i płyta. Jest to fajna pomoc szczególnie dla rodziców. Nauczyciele zwykle mają swoje ulubione ćwiczenia, choć też mogą do niej zajrzeć. Książeczka jest bardziej rozbudowana w wydaniu Świat wokół mnie. Mamy tam kilka ćwiczeń pisemnych, takich jak podpisz czy pokoloruj – jest to nowsze wydanie kart. Płyta oczywiście jest dla dziecka, ale ma być też ułatwieniem dla rodzica (który nie czuje się pewnie w angielskim). Dzięki niej będzie mieć wiedzieć, że dobrze wypowiada słówka. Poza nagranymi słówkami mamy tu klika piosenek.

Z tego, co się zorientowałam, w internecie na kilku blogach prentingowych pojawił się opis tych kart. W części przypadków wydawnictwo przekazywalo je mamom, by napisaly recenzje. Były one pozytywne. Myślę, że niezależnie od tego czy sprezentowane przez wydawnictwo czy kupione, karty mogą się podobać. Również sam wydawca uważa, że karty mają być raczej do domowego użytku. Wszyscy wiedzą, jak ważny jest czas spędzony z dzieckiem, szczególnie ten, gdy się z nim bawimy. Jeszcze lepiej, gdy się bawimy i jednocześnie uczymy. A do tego właśnie zachęcają te karty.

Walentynkowe love albo i nie

Zbliżają się Walentynki. Wiele osób krytykuje to święto, że niepolskie, komercyjne, jak się kocha to się kocha codziennie itp. Ja spojrzę na nie punktu widzenia nauczania angielskiego. Z dziećmi z klas 1-3 robiłam zajęcia o Walentynkach chyba tylko raz w ramach lekcji z KN. Powiem szczerze, nie do końca podszedł mi ten temat a jeszcze doszło to marudzenie chłopców: O, nie, Walentynki! Ble!, Serduszka! Ble! itp. Przecież nie będę męczyć ich i siebie przy okazji. Myślę, że jako element kultury krajów anglojęzycznych takie zajęcia lepiej sprawdzają się u starszych uczniów. Mamy tu większe pole manewru, w stylu tekst o Walentynkach, filmik, czy też dyskusja. Oczywiście każdy nauczyciel sam podejmuje decyzję, czy chce realizować ten temat czy nie. Choć z racji, że Walentynki przypadają tuż przed feriami m.in. województwa mazowieckiego, może warto sobie i uczniom zafundować taki rodzaj odskoczni.

W związku z tym, poniżej znajdziecie trochę ciekawych linków do wykorzystania w ramach walentynkowych zajęć.

Dla trochę starszych uczniów:

Krótki tekst o historii Walentynek, czyli jak to się zaczęło http://www.bbc.co.uk/newsround/16945378.

Listening – Valentine’s Day Gift Hints, trzeba wysłuchać wypowiedzi na temat prezentów walentynkowych i wybrać pasujący obrazek http://www.elllo.org/02LGPages/23-LG-Vday.htm.

Uzupełnianie zdań dotyczących tego święta http://www.learnenglishfeelgood.com/vocabulary/holidays_valentines1.html.

Różne ćwiczenia oraz propozycje piosenek http://www.esolcourses.com/topics/valentines-day.html.

Podoba mi się też ta infografika z idiomami, ich nauka może być całkiem ciekawą odmianą od słówek.

ESL-VdayScene-02

Oto link do infografiki – http://www.esl-library.com/blog/infographic-for-valentines-day-love-idioms/, można ją sobie zapisać i wydrukować.

Wymyśliłam też adaptację ćwiczenia, które miałam kiedyś na studiach, na zajęciach z cyklu psychologia i coś tam dalej (nie pamiętam, zresztą nieważne). W każdym razie wszystkim uczestnikom się podobało, więc można spróbować wykorzystać je na lekcji w klasie. Robocza nazwa to Everybody is nice 🙂 Najpierw proponuję powtórzyć przymiotniki, służące do opisywania ludzi (ich wyglądu, charakteru), ale tylko te pozytywne. Następnie każdy uczeń ma przyczepić sobie do pleców karteczkę. Wszyscy piszą wszystkim na plecach jedno słowo określające daną osobę (najlepiej, by określenia się nie powtarzały). Później odczytujemy to, co znalazło się na naszej karteczce. Myślę, że miło jest dowiedzieć się, co sądzą o nas inni. Szczególnie, że określenia mają mieć tylko pozytywny wydźwięk. Wpisuje się to więc w ramy naszego święta.

Walentynki kojarzą się większości osób z zakochanymi parami a przyszło mi do głowy, że można udowodnić uczniom, że wcale tak nie musi być. Tym razem proponuję wypowiedź pisemną. Niech napiszą o czymś, co uwielbiają, kochają, bez czego nie mogą żyć. Oczywiście mogą to być ludzie (przyjaciel, członek rodziny) czy zwierzęta ale tematem może też być hobby, ulubione jedzenie a nawet przedmiot. Pozostawiłabym im dowolność. Wydaje mi się, że takie prace mogą być ciekawe. Zaletą jest też to, że dzieci samodzielnie wybierają to, o czym będą pisać. Jest to dość rzadkie i pożyteczne doświadczenie, choć pewnie chwilę im zajmie zanim wymyślą o czym chcą pisać.

Widzicie, ze starszymi jest jakoś łatwiej…

I propozycje dla młodszych: 

Zakładki do książek http://www.teacherspayteachers.com/Product/Valentines-Day-Bookmarks-A-Fun-Freebie-1057887. Choć tutaj mało jest roboty, ale ostatnio strasznie lubię sowy i zwyczajnie mi się podobają. Gdybyście woleli zakładki z większym nakładem pracy (zarówno Waszym, jak i uczniów), to odsyłam na stronę DLTK’s – http://www.dltk-cards.com/bookmarks/.

Przykładowe Bingo http://www.teacherspayteachers.com/Product/Valentines-Day-Bingo-Game-Fun-486792.

Memory – ja korzystałam z colors practice, czyli serduszek w różnych kolorach, znów stronka DLTK’s http://www.dltk-cards.com/memory/memory2.asp

Sudoku, układamy litery składające się na wyraz LOVE 🙂 (to najprostsza wersja, poza nią mamy też trudniejsze) http://www.activityvillage.co.uk/valentine-word-sudoku-easy.

Ciekawe pomysły na zajęcia z młodszymi uczniami możecie również znaleźć na blogu hummingbirdels a konkretnie pod tym linkiem http://hummingbirdels.blogspot.com/2014/01/valentines-day-ideas.html. Szczególnie podoba mi się zabawa ruchowa bazująca na moimi Skeletonie.

To jak, teraz trzeba zdecydować – obchodzicie te Walentynki, czy nie?

Określanie czasu w języku angielskim

Aktualnie na swoich zajęciach z 4- klasistką omawiam podawanie godziny w języku angielskim. Od czego zacząć? Według mnie warto wydrukować czy też narysować zegar. W stylu tego (obrazek pochodzi ze strony http://www.ego4u.com/en/cram-up/vocabulary/time, przy okazji mamy tu całkiem dobre objaśnienie). Super jest gdy mamy zegar – model (zabawkę). Nauczyciele klas 1-3 też uczą „zegarka” i często go mają. Jeśli nie posiadamy takiej pomocy warto poprosić o pożyczenie. time-clock Wyjaśnić uczniom jak mówimy „za”, „po”, „wpół do” itd oraz a.m. i p.m., midnight, midday. Następnie podać kilka przykładów. I zaczynamy praktykę. Wiele standardowych ćwiczeń jak podpisywanie zegarków oraz dorysowywanie wskazówek można znaleźć w internecie czy też w podręcznikach. Ja lubię gry typu planszowe, więc do ćwiczeń można wykorzystać np. taką – http://www.time-for-time.com/game2.htm. Z ciekawszych rzeczy polecam zegarek online http://www.teachingtime.co.uk/clock2/clockwordsres.html. Uczeń ma za zadanie wcisnąć guzik stop, gdy wskazówki znajdą się w określonym położeniu. Jest to rodzaj gry, w której uczeń zdobywa punkty. Podoba mi się to, że można nastawić prędkość z jaką poruszają się wskazówki, dzięki temu nawet słabsi uczniowie mogą osiągnąć sukces. Dodatkowo można też stopniowo zwiększać poziom trudności. Dopisek: korzystałam też z tej gry na lekcji z klasa czwarta wykorzystując tablicę interaktywną. Zaczęliśmy od mniejszej prędkości i trochę im podpowiadałam, później zwiększyłam trudność i cała grupa (mam to szczęście, że jest ich ósemka) po kolei określała czas. Zapisywałam punkty, były emocje! Bardzo polecam tę zabawę!

bang on time

Jakiś czas temu obiecałam recenzję puzzli – My first 3D Telling the time puzzle. Właśnie wykorzystałam je na lekcji indywidualnej. Puzzle składają się z obrazka z jakąś czynnością i zegarkiem pokazującym godzinę – trzeba go połączyć z właściwym określeniem czasu. Złożenie części ułatwiają kolory (choć nie każdy uczeń sam na to wpadnie). Wygląda to tak:

telling time2 Puzzle są sztywne a obrazki kolorowe  i estetyczne. Mam jedną uwagę do ułożenia wskazówek na dwóch obrazkach, uważam że mała wskazówka powinna być niżej, żeby nie było żadnych wątpliwości, która jest godzina (chodzi o wpół do). Myślę, że lepiej by było, gdyby godzina była napisana słownie zamiast przy pomocy liczby. Dla odmiany, jako niespecjalnie trudne zadanie było ok. Jednak muszę przyznać, że układanka ta nie wywołała przesadnego entuzjazmu, może ze względu na wiek (jest ona przeznaczona dla dzieci anglojęzycznych a co za tym idzie w młodszym wieku) oraz to, że określanie czasu jest średnio lubianym tematem.

Christmas art and craft, czyli prace plastyczne

Poza worksheetami, z młodszymi uczniami z okazji świąt fajnie jest zrobić jakąś pracę plastyczną. Zwykle na tych ostatnich lekcjach panuje rozprężenie, więc myślę, że warto zaproponować dzieciom do przygotowania coś, co im się spodoba a przy okazji będą mogły ozdobić np. swój pokój czy też choinkę. Oczywiście taka praca również sprzyja zapamiętaniu słownictwa. Dzieci zwykle ciągle mówią „A mój Santa Claus będzie mieć coś tam…” 🙂

W szkole drukowałam dla dzieci zawieszkę na drzwi. Poniżej wersja kolorowa, moi uczniowie sami kolorowali Mikołaja. Przy okazji można powtórzyć nazwy części ciała. Wzór pochodzi z bardzo lubianej przeze mnie strony DLTK’s – http://www.dltk-holidays.com/xmas/msantadoorknob.htm.

santa

Podobają mi się też prace z wykorzystaniem własnych rąk czy też stóp. Pracując z mniejszą liczbą dzieci można kupić trochę materiałów i zrobić na przykład takiego Rudolfa. Inspirowałam się oczywiście internetem, gdy w Google grafikę wpiszemy reindeer craft wyskoczy nam masa propozycji prac plastycznych.

rudolf1

Pomysł na… pomoc w nauce

Dzieciom z problemami w nauce pomagają ćwiczenia angażujące wszystkie zmysły. Chciałam Wam pokazać przykład takich właśnie ćwiczeń. Strasznie mi się one podobają!

Pierwsze zadanie dotyczy nauki liter. Uczeń wykorzystując małe kuleczki (ja je nazywam bąbelki) i układa z nich kształt litery. Oczywiście przed ułożeniem nazywamy literę i po także. Moi uczniowie układali kilka liter, za każdym razem powtarzaliśmy wszystkie. Mam zamiar w ten sposób przerobić cały alfabet. I mam nadzieję, że ta metoda pomoże w jego świetnym opanowaniu.

kulki1

Drugie zadanie można w sumie wykorzystać według własnego pomysłu. Generalnie idea jest taka, że dziecko ma przy pomocy chińskich pałeczek przekładać bąbelki, oczywiście w jakimś edukacyjnym kontekście. U mnie uczeń ćwiczył liczby i kolory, była to też forma nauki piosenki. Uczeń kładł kuleczkę w odpowiednim kolorze na cyfrze w tym samym kolorze i mówił – 2 yellow itd. Początkowo dla dziecka wcale nie było proste złapać kuleczkę pałeczkami, jednak stopniowo coraz lepiej mu szło. Piosenka pochodzi z podręcznika Footprints 1 (zdjęcie poniżej).

kulki2

Według mnie powyższe zadania są ciekawe, angażujące przede wszystkim zmysł dotyku, jak również ćwiczące koordynacje ruchów. Dodatkową zaletą jest łatwość ich przygotowania. Zachęcam do wypróbowania!