Education.com, czyli strona z której dużooo korzystam

Jakiś czas temu na Fejsbuniu zapowiedziałam recenzję strony Education.com. Co też niniejszym czynię. Przez pewien okres korzystałam z niej za darmo i sporo rzeczy udawało mi się ściągnąć. Z racji, ze strona mi się spodobała a jak to się mówi apetyt rośnie w miarę jedzenia, nosiłam się z wykupieniem dostępu. Okazja się nadarzyła, w Black Friday była spora promocja. Lubię wszelkie promocje więc karta kredytowa poszła w ruch. Powiem Wam, nie żałuję wcale i myślę, że za rok przedłużę sobie dostęp do niej. Aktualnie przygotowując lekcje wchodzę na Education.com i bach, bach zwykle szybko znajduję fajne materiały uzupełniające.

Na górze strony mamy następujące zakładki:

  • Games
  • Worksheets
  • Workbooks
  • Activities
  • Lesson Plans
  • Science Projects

Najwięcej korzystam z Worksheets, Activities, mniej z Games i Science Projects. Wydaje mi się, że nie załadowałam żadnej całej Workbook i nie wchodziłam też na Lesson Plans. Lubię adaptować materiały pod moje zajęcia i zwykle nie potrzebuję całości, if you know what I mean.

Gdy wejdziemy w zakładkę Worksheets z boku pojawiają nam się kolejne do wyboru jak Search, Grade, Subject oraz Holiday and Season. Ja zwykle ogólnie korzystam z wyszukiwarki, czasem patrzę, co jest przypisane do którego poziomu edukacyjnego. Strona ta jest przygotowana z myślą o amerykańskich nauczycielach stąd zadania z matematyki, czy też z czytania mamy np. ćwiczenia phonics czy też sight words.

Wizualnie cała strona bardzo mi się podoba, jest dobrze zorganizowana, łatwo się po niej poruszać. Podobnie podobają mi się materiały. Poza tym, że są ciekawe pod względem merytorycznym, są estetyczne. Widać, że nie robił ich chałupniczo żaden nauczyciel. Przy czym oczywiście doceniam wysiłki osób samodzielnie przygotowujących materiały, szczególnie z użyciem komputera. Mi też się to zdarza ale niestety moje materiały nie są zbyt profesjonalne. Tu wszystko jest na tip top. Choć trzeba uważać, bo ostatnio w karcie pracy dotyczącej Chińskiego Nowego Roku był błąd.

Przechodząc do sedna, czyli materiałów. Nie będę opisywać dokładnie, jak wyglądają, przypomnę, że każdy może wejść i samemu się z nimi zapoznać. Na pewno są fajne materiały dotyczące Thanksgiving i Christmas. Podobają mi się bardzo następujące gry: kto pierwszy narysuje indyka lub choinkę. Do tej karty pracy należy też kostka, którą uczniowie sami sklejają. Każdy z graczy rzuca kostką na której mamy napisane części ciała indyka czy też ozdoby choinkowe i rysuje, co mu wypadło. Bardzo fajna zabawa, w szeroko rozumianej szkole podstawowej.

Zrzut ekranu 2016-01-06 o 13.11.58

Strona ta bardzo sprawdziła się przed niedawno przed świętami. Znalazłam na niej serię tekstów o tradycjach świątecznych w różnych krajach na świecie. Poza tekstami, mamy też do nich ćwiczenia. Wymyśliłam, że każdy z moich uczniów z 5 klasy dostanie tekst i na jego podstawie przygotuje prezentację. Po wygłoszeniu prezentacji wszyscy uczniowie zapoznają się z tekstem i wykonają ćwiczenia, które sprawdzi ich kolega lub koleżanka – „ekspert” od danego kraju. Muszę przyznać, że bardzo fajnie to wyszło. Teraz zamierzam pociągnąć temat i omówić tradycje noworoczne na świecie. Akurat tego na Education.com nie ma, ale nie można mieć wszystkiego.

Jest za to fajny tekst o fajerwerkach, zadanie związane z chemią i fajerwerkami, czy też opisana budowa fajerwerków.

Zrzut ekranu 2016-01-06 o 13.13.54

Zrzut ekranu 2016-01-06 o 13.14.33

Są opisy ćwiczeń plastycznych, gdybyśmy chcieli namalować fajerwerki czy też ćwiczenia w zakresie CLIL, w tym przypadku, jak zrobić fajerwerki w słoiku.

Zrzut ekranu 2016-01-06 o 13.13.31

Naprawdę jest w czym wybierać, niezależnie od tematyki. Jest jedna rzecz, która mnie trochę rozczarowała…, dlatego, że nie mogę z pewnych zadań skorzystać.  Na przykład w ćwiczeniach związanych z pieniędzmi niestety są dolary i centy a nie funty i pensy, co obowiązuje w naszym podręczniku. Ale strona jest amerykańska, więc trzeba się liczyć, że się tak zdarzy. Ja im wybaczam, tylko żałuję, że nie użyję. Nie chcę już mieszać moim dzieciom.

Ogólnie zadania są ciekawe. Podobnie jak gry, o których już kiedyś wspominałam. Jestem zadowolona i oczywiście moi uczniowie też, bo to przecież dla nich wymyślam i szukam coraz to nowych inspiracji. Zauważyłam, że chętnie i z zainteresowaniem robią zadania.

Jednym słowem szczerze polecam! Nawet jeśli nie wykupicie dostępu warto zaglądać na tą stronę.

Książki do nauki angielskiego biznesowego

Dziś polecam książki do nauki angielskiego biznesowego, zarówno dla nauczycieli prowadzących zajęcia jak i uczniów chcących uczyć się samodzielnie.

Pierwsza z nich nosi tytuł The Business i jest skierowana do zaawansowanych uczniów (advanced, poziom C1, C2), porusza ona różne zagadnienia jak np. rozwój osobisty, marketing, zarządzanie, inwestycje. Plusem jest to, że poza zdobywaniem nowego słownictwa ćwiczymy także gramatykę i pisanie. Znajdują się tu też tematy do dyskusji. Książka zawiera dvd-rom z dodatkowymi ćwiczeniami i nagraniami video.

business1

Kolejna książka Business English Handbook też jest skierowana do bardziej zaawansowanych uczniów (tym razem to poziom B2, C1).  Znajduje się w niej następujący podział:

  • ogólne tematy biznesowe takie jak finanse, marketing, zarządzanie, hr, globalizacja, rynki finansowe itp.
  • efektywna komunikacja – prezentacje, dyskusje, uzasadnianie swoich racji, pisanie, przygotowanie cv.
  • ćwiczenie umiejętności słuchania – są to wywiady z osobami pracującymi na różnych stanowiskach (nagrania znajdują się na dołączonej płycie cd)

Słownictwo jest prezentowane w ciekawy sposób, bo w postaci mind maps. Pozwala to na łtwiejsze zapamiętanie a także zobaczenie idei, tak by również samemu później móc je tworzyć.

business2

Następna pozycja jest prostsza, według mnie skierowana do średniozaawansowanych uczniów. Jak sam tytuł mówi (Telephone English) ćwiczy ona umiejętność rozmów telefonicznych. Zaczyna od najprostszych rzeczy jak odbieranie telefonu i dzwonienie do kogoś, pojawia się też temat różnego rodzaju rezerwacji przez telefon, problemów jakie możemy mieć w rozmowie, zostawianie wiadomości. Dokładniej omówione są rozmowy z klientami, współpracownikami, sprzedaż przez telefon, radzenie sobie z reklamacjami. W dużej mierze ćwiczenia polegają na słuchaniu nagranych rozmów, dodatkowo znajdują się też ćwiczenia umożliwiające wcielanie się w role. Na końcu znajduje się użyteczny bank wyrażeń potrzebnych do przeprowadzenia rozmowy telefonicznej.

business3

Artykuł z „Polityki” nr 35, 29 lipca – 4 września 2012

Artykuł nosi tytuł „Szkolny błąd”. Pada tam pytanie – skoro Polacy, szczególnie młodzi uczą się angielskiego, często zarówno w szkole, jak i na kursach dodatkowych, to dlaczego tak słabo mówią? W ogóle w porównaniu do Europejczyków ze znajomością angielskiego nie jest u nas wcale dobrze. Mnie osobiście ciekawią deklaracje Polaków. Większość osób, szczególnie w CV deklaruje znajomość angielskiego, często  na poziomie średnim. Swego czasu przeprowadzałam wstępne rozmowy kwalifikacyjne i niestety nie zgadzam się z ich oceną swoich umiejętności. Podobnie kilka razy na ulicy widziałam cudzoziemców pytających o drogę, tudzież próbującego zakupić leki w aptece. Nie sądzę, żeby kilka zatrzymanych osób nie znało centrum Warszawy, podobnie wydaje mi się, że zwroty „katar” czy „ból gardła” powinny zostać opanowane na studiach farmaceutycznych. Ale wracając do artykułu… Ciekawe są przytoczone dane – z badań wynika, że 34% polskich gimnazjalistów (również  tych douczający się na kursach) osiągnęło w teście poziom A1, czyli podstawowy (podobnie źle jest we Francji, a wszystkim wiadomo, że Francuzi nie chcą się uczyć angielskiego). Z analizy krajowych wyników egzaminów wynika, że słabiej od miasta wypadają dzieci ze wsi – w mieście łatwiej o dostęp do internetu, filmów i szkół językowych.

Jak to wygląda w polskich szkołach? Początkowo problemy zganiano na nie wystarczającą ilość lekcji, jednak zwiększono ich ilość i wprowadzono język do klas 1-3. Kolejną przeszkodą jest na pewno częsty brak podziału na grupy – efektem jest uśrednienie poziomu (jak to jednak określono dobry się nudzi, słaby nie rozumie). Porównano również nauczycieli prywatnych i państwowych i podkreślono, że trudno o wniosek, że jedni są lepsi a inni gorsi. Pojawia się teza, że polskim problemem jest zbytnie zwracanie uwagi na błędy i dążenie do perfekcji. Ciekawe jest to co mówi dr Śpiewak – na świecie ¼ ludzi mówiących po angielsku to native speakerzy, więc językowa perfekcja staje się pojęciem mglistym. Wniosek jest taki: lepiej mówić nawet z błędami niż tego nie robić. To samo powiedział mój znajomy native – najważniejsze to zostać zrozumianym a to, że popełnimy drobny błąd gramatyczny nie jest takie istotne dla naszego rozmówcy. Podobnie swego czasu, na kursie językowym w Szkocji zszokowało mnie to, gdy dowiedziałam się, ze tak naprawdę Anglicy najczęściej posługują się czasem przeszłym Present Simple. Również mówiąc potocznie stosują zabiegi, o których my uczymy się, że są błędne.

Bardzo ciekawy jest przykład edukacji językowej w Szwecji. Kraj ten jest najlepszy w rankingu ESLC. W tych samych testach, przytoczonych na początku odnośnie Polaków, Szwedzi osiągają poziom B2 (ponad połowa uczniów). Interesujący jest fakt, że tam w szkole nie ma bardzo dużej liczby lekcji a prywatnych szkół językowych praktycznie nie ma. W artykule podano, że mali Szwedzi mają posługiwać się językiem angielskim w naturalnych sytuacjach, m.in. na wycieczkach szkolnych po Europie. Ja jednak dodałabym coś innego. W Szwecji filmy w telewizji puszczane są z napisami a nie z lektorem, jest to niewątpliwy zysk dla całego społeczeństwa. Druga sprawa to sposób uczenia języka. Na wspomnianym już kursie w Anglii spotkałam Szwedkę. Bardzo dobrze mówiła, ale co ciekawe, gdy robiliśmy ćwiczenia, okazało się, że ma pewne „braki”. Na przykład nie rozróżniała ona czasów, tzn. nie potrafiła ich nazwać. Jednak mówiąc ich używała. Wniosek jest jeden szwedzcy nauczyciele nie skupiają się na tłumaczeniu np. gramatyki tylko na używaniu jej w mowie.

Zachęcam wszystkich zainteresowanych do przeczytania artykułu. Oto link do niego http://www.polityka.pl/spoleczenstwo/artykuly/1529769,1,polska-szkola-zle-uczy-jezykow.read

Blog ma rok

Dokładnie rok temu zaczęłam pisać bloga o uczeniu angielskiego. Czas więc na krótkie podsumowanie. Jestem zadowolona z tego pomysłu. Bloga zaczęłam prowadzić dla rodziców moich uczniów, przede wszystkim po to, by wiedzieli czego uczą się ich dzieci.  Wpisy są przeznaczone również dla innych nauczycieli oraz dla mnie samej. Chcę dzielić się swoją wiedzą i refleksjami na temat nauczania angielskiego. Muszę przyznać, że nie zawsze jest łatwo wymyślić temat kolejnego posta a czasem pojawia się pomysł za pomysłem. Uważniej czytam prasę, zastanawiam się, co by mogło zainteresować czytelników. Przez ten rok starałam się przybliżyć rzeczywistość szkolną i aktualną specyfikę zawodu nauczyciela. Blog spotkał się ze sporym zainteresowaniem, ale myślę, że liczba czytelników nie jest najważniejsza. Najczęściej wchodzicie Państwo na stronę główną, a najpopularniejszy wpis do tej pory to http://agatarybus.pl/2011/09/11/dlaczego-pani-mnie-nie-pyta-czyli-problem-zglaszania-sie-na-lekcji/ Chętnie czytacie też zakładkę O mnie. Jeśli już nawiązujecie Państwo ze mną kontakt to głównie przez e-mail. Zawsze chętnie odpowiadam na pytania czy też wątpliwości. Muszę przyznać, że spodobała mi się ta forma aktywności w internecie i z przyjemnością przygotowuję kolejne wpisy.

Mam nadzieję, że kolejny rok przyniesie mi wiele pomysłów i że zainteresowanie moim blogiem będzie równie duże jak do tej pory.

Gry na lekcjach języka angielskiego

game

Jak wszyscy wiemy, większość dzieci lubi grać w gry. Są one zabawne i motywujące, ale pozwalają również na ćwiczenie, umiejętności językowych (słuchania, mówienia, pisania i czytania) a także już konkretnie wymowy, słownictwa czy też gramatyki.

Co takiego dają gry w edukacji językowej?

  • pomagają w lepszym/łatwiejszym zapamiętywaniu materiału. W grach wykorzystuje się różne elementy, takie jak ruch, kolory, wzory, personalizacje, co nie zawsze możliwe jest w czasie normalnych zajęć.
  • pozwalają zapamiętać wyrażenia, które można wykorzystać w innych momentach np. Can I have…? Dzieci uczą się też słownictwa związanego z graniem, takie jaki it’s my turn, trow a dice itp.
  • uczniowie często używają języka w spontaniczny sposób
  • dzieci koncentrują się na dłużej, niż w czasie normalnej nauki, szczególnie gdy gra jest atrakcyjna.
  • uczniowie często nie zdają sobie sprawy z tego, że się uczą. Z drugiej jednak strony poprzez rozwiązywanie problemów, rebusów, samodzielnie zauważają zależności, wzorce językowe.

Nie wszystkie gry, szczególnie planszowe, da się wykorzystać w klasie (oczywiście chodzi o zbyt dużą liczbę graczy). Są jednak takie z których korzystam na dodatkowych zajęciach i w które można grać w domu.

W następnych wpisach polecę konkretne gry, sprawdzające się w nauce angielskiego.