Ponownie o kształtach, czyli nowe, ciekawe pomysły na lekcje

We wrześniu opublikowałam wpis o nauczaniu nazw kształtów. Dzisiejszy będzie jego rozszerzeniem. Muszę przyznać, że przeszukując internet znalazłam mega fajne rzeczy. Moje ostatnie zajęcia to były miksy nowych i starych pomysłów.

Zacznę od dwóch darmowych rzeczy do wydrukowania. Pierwsza to po prostu kształty – w ramce, wybrałam te których nazw się uczyliśmy i dałam je dzieciom, uczniowie mieli wskazywać kształty i pytać siebie nawzajem „What’s this?” W ten sposób poćwiczyli nazwy i oswajali sie z ich zapisem.

http://www.classroomfreebiestoo.com/2013/11/shape-reference.html

Zrzut ekranu 2014-11-17 o 20.36.14

Druga to również uśmiechnięte kształty, tym razem wycięłam je nie dbając o to jak, uczniowie je otrzymali, pociągnęli po przerywanych liniach i pokolorowali. Następnie wkleili do zeszytów (u mnie w szkole kserówki uczniowie wklejają do zeszytów, co jest fajne). Ja pytałam o to jaki mają kształt.

http://biblekidsfunzone.com/activities/shapesall.html

Do wprowadzenia nazw kształtów fajna jest też ta bardzo prosta piosenka

Nie wiem czy pamiętacie, ale w poprzednim wpisie dotyczącym kształtów polecałam film z serii Sesame Street. Tym razem go nie puszczałam, jedynie piosenkę z youtube:

Pierwszoklasistom się podobała, nie uczyliśmy się jej, bo ma szybkie tempo i jest trudna, ale posłuchaliśmy kilka razy (na ich prośbę). Można zrobić pauzę i pytać o figury oraz ich kolory.

Drugi filmik nie wywołał aż takiego entuzjazmu, ale za to po jego wprowadzeniu można zrobić fajne ćwiczenie. Na filmie Ernie pokazuje Bertowi magiczne sztuczki – przy pomocy łańcuszka układa figury geometryczne. Po jego obejrzeniu uczniowie w parach układali figury przy pomocy sznurka i je odgadywali.

Znalazłam też ciekawe zadanie, niestety nie było do druku za free. Co nie przeszkadza, żeby zrobić własne podobne. Ja napisałam dla każdego ucznia 3 zdania:

I can eat a triangle.

I can eat a square.

I can eat a circle.

Rozmawialiśmy o jedzeniu w danym kształcie a później dzieci przyklejały zdania i rysowały obrazki przedstawiające jedzenie.

Przypomniało mi się też, że dawno nie korzystałam z dużej kostki a rzucanie nią zawsze sprawiało dzieciom frajdę. W związku z tym, że nie mam dużo uczniów mogę częściej pozwolić każdemu wziąć udział w zadaniu. Liczbie oczek na kostce będzie odpowiadać kształt. Każdy rzuci kostką a następnie narysuje odpowiedni kształt. Mam taką gumową kostkę i fajnie się sprawdza w różnych ćwiczeniach.

Zrzut ekranu 2014-11-20 o 20.32.18

Jako ostatnie zadanie zrobiliśmy, albo raczej w dużej mierze ja zrobiłam sowę, która zawisła później w sali. Myślę, że jest to zdanie które lepiej wspólnie wykonać z trochę starszymi uczniami. Po przemyślniu zdecydowałam, że moi jedynie podpiszą figury a ja je poprzyklejam. Następnie dzieci podpisały się wokół sowy. Taka wizualizacja poza tym, że jest ładna powinna przypominać im o niektórych figurach, których nazwy poznaliśmy.

owl

 

Inspiracja z Pinterest oraz stąd http://tinyartroom.wordpress.com/2013/09/03/kindergarten-shape-owls/.

Rain, rain – czyli kolejna jesienna inspiracja

Dzisiaj kolejna jesienna inspiracja. Pogoda nas rozpieszcza, ale nie oszukujmy się deszcz w końcu przyjdzie. Warto więc mieć w zanadrzu zajęcia związane z jesienną aurą.

Parę lat temu byłam na szkoleniu skierowanym do nauczycieli klas 1-3. Szłam na nie z takim trochę nastawieniem, że w sumie nie wiem do czego mi ono potrzebne, przecież powinnam chodzić na szkolenia dla anglistów. Jak się później okazało moje przekonanie było błędne. Uczestnicząc w szkoleniach przeznaczonych dla nauczycieli nauczania zintegrowanego na pewno nic nie stracimy (pod warunkiem, że na szkoleniu będą praktyczne pomysły) a istnieje duże prawdopodobieństwo, że zyskamy nowe inspiracje. Także nie ma co się bardzo wzbraniać. Jak już kiedyś pisałam wiele polskich zabaw można „przełożyć” na angielski i bawić się w nie wykorzystując ten język. Podobnie jest z ćwiczeniami.

Szkolenie miało tytuł „Idzie jesień, idzie zima a mnie nuda się nie trzyma – czyli wybrane elementy kinezjologicznego systemu kształcenia i terapii „Edukacja przez ruch” Doroty Dziamskiej”. Było ono organizowane przez Klanzę. Ujęcie było praktyczne i  polegało na wykonywaniu zadań, przede wszystkim plastycznych. Z tego, co wiem większość nauczycielek była zadowolona i jedna po drugiej wykorzystywały pomysły na swoich zajęciach. Dzieciom się podobało a ja jakoś stwierdziłam, że zrealizuję je kiedy indziej. I właśnie nadszedł ten czas 🙂 Odkopałam teczkę z materiałami i już opisuję dla Was ćwiczenie pasujące do tematu związanego z jesienią, czy też pogodą. Będzie trochę z pamięci a trochę z notatek.

Potrzebna będzie kartka i kolorowe kółka (można kupić gotowe). Oprócz tego kredki – najlepiej pastele w różnych odcieniach niebieskiego lub grube flamastry. Dzieci rytmicznie oburącz stawiają kropki (w tle można puścić muzykę). Mogą  się wymienić pracami i stawiać kropki u kogoś. Oczywiście „kropkowanie” bardzo się podobało. Następnie uczeń odrywa boki kartki (jak się okazało wcale nie było to takie proste). Gdy skończą pokazujemy dzieciom jak mogą składać kółka. Pytamy ich co to może być? Jak się domyślą to fajnie a jak nie to mówimy, że jest to umbrella a kropki to rain. Parasolkom trzeba tylko dorysować rączki, każdy może zrobić ile ich chce i przyczepić je w padającym deszczu.

rain

Ta praca to ćwiczenie na stabilizację lateralną. Takie rzeczy bardzo lubię, gdyż poza językiem angielskim ćwiczymy też inne umiejętności.

Na taką lekcję proponuję też wykorzystanie piosenki Rain, rain go away.

Na stronie supersimplelearning znajdziecie też flashcards do tej piosenki.

 

Super Simple Songs, dlaczego są takie fajne?

Ten wpis nie będzie zbyt odkrywczy, gdyż napiszę o Super Simple Songs. Są one popularne wśród nauczycieli angielskiego, jak widzę szczególnie tych blogujących 🙂 Ale moimi czytelnikami są też rodzice i być może wielu z nich nie zna tych piosenek. Dużo osób wręcz zachwyca się Super Simple Songs. Jak to się dzieje, że są takie popularne i chętnie wykorzystywane na lekcjach angielskiego?

Zacznę od tego, że można je znaleźć na YouTube. Czyli, gdy mamy dostęp do internetu bez problemu możemy puścić dziecku piosenkę. Poniżej print screen z YouYube – adres ich kanału to http://www.youtube.com/user/SuperSimpleSongs.

super simple songs youtube

Jak wiemy na YouTube jest masa piosenek. Dodam jeszcze, że wiele piosenek Super Simple to popularne chants, nursery rhymes czy też lullabies. Dla przykładu Twinkle twinkle little star, Old MacDonald itp. Gdy wpiszemy tytuły tych piosenek w wyszukiwarkę wyskoczy nam wiele wersji. Czym zatem wyróżnia się Super Simple Songs?

  1. Estetyka, filmiki w większości są ładne pod kątem graficznym. Przyjemnie się je ogląda.
  2. Nie jestem jakąś specjalnie muzykalną osobą, ale na moje ucho piosenki zwyczajnie miło brzmią. Wymowa jest wyraźna, łatwo można zrozumieć słowa.

Poza tym, że mamy filmiki na youtube, na stronie http://supersimplelearning.com znajdziemy słowa piosenek, propozycje zabaw oraz darmowe flashcards czy też worksheets. Brzmi super, prawda?

Na blogu http://angielskidlakazdego.blox.pl/html przeczytałam, że jest organizowane szkolenie, na którym można nauczyć się wykorzystywania Super Simple Songs na lekcjach z dziećmi. O tym jak ono przebiega możecie przeczytać tutaj. Organizator szkolenia sprzedaje też płyty z piosenkami. Powiem Wam jednak, że powoli odchodzę od płyt (szczególnie od kiedy więcej korzystam z laptopa w czasie lekcji). Mój komputer jest z tych bez napędu CD a nawet domowa wieża odmówiła współpracy w tym względzie. Dlatego ostatnio preferuję kupować wersje download. Można je kupić w ich sklepie internetowym http://store.supersimplelearning.com. Zaletą jest to, że nie musimy w domu gromadzić płyt oraz nosić ich ze sobą. Ponad to cena jest niższa. Potrzebna jest oczywiście karta kredytowa. W związku z tym, że ich filmiki są fajne a nie zawsze mam dostęp do internetu zdecydowałam się na zakup DVD z piosenkami http://store.supersimplelearning.com/products/super-simple-songs-video-collection-vol-1-dvd.

Podsumowując, piosenki bardzo się dzieciom podobają, szybko podchwytują tekst i śpiewają. Ja śpiewałam z 7 -latkami, ale spokojnie sprawdzą się też w przypadku przedszkolaków. W przypadku jeszcze młodszych dzieci możemy zwyczajnie puszczać im piosenki w ramach zabawy, tak by mogły osłuchiwać się z językiem.